Rabin Kahn. Paraszat Toldot
W rozdziale "Toldot" czytamy o dwóch braciach, Jakubie i Ezawie. Mają oni krańcowo różne charaktery. Jako potomkowie Jakuba wiemy, z którym z braci mamy się identyfikować. Nasze "zakorzenienie" w Jakubie prowokuje jednak do zadania kilku pytań. Tora mówi, że Icchak kochał - Ezawa. Trudno nam uwierzyć, że ten z braci był umiłowanym synem Icchaka. Bo dlaczego Icchak miałby faworyzować właśnie jego? Wiemy przecież, że Ezawa nienawidził sam Bóg!
"Umiłowałem was - mówi Pan - a wy mówicie: W czym okazałeś nam miłość? Czy Ezaw nie był bratem Jakuba? - mówi Pan - a Ja jednak umiłowałem Jakuba, Ezawa zaś znienawidziłem i spustoszyłem jego góry, i jego dziedzictwo wydałem nałup szakalom pustyni". (Księga Malachiasza 1:2-3)
There are no translations available.
"Umiłowałem was - mówi Pan - a wy mówicie: W czym okazałeś nam miłość? Czy Ezaw nie był bratem Jakuba? - mówi Pan - a Ja jednak umiłowałem Jakuba, Ezawa zaś znienawidziłem i spustoszyłem jego góry, i jego dziedzictwo wydałem nałup szakalom pustyni". (Księga Malachiasza 1:2-3)
Jak więc Icchak mógł go kochać? Dlaczego będąc na progu starości chciał pobłogosławić Ezawa? Bylibyśmy raczej skłonni myśleć, że to Jakub otrzyma błogosławieństwo. Klucz do zrozumienia wzajemnych relacji Icchaka i Ezawa, a także Ezwa i Jakuba, znajdziemy w początkowym fragmnencie rozdziału. Mówi się tam, że ciężarna Rywka cierpiała straszliwe, nienaturalnie silne bóle.
"Powiedział jej Bóg: Dwa narody są w twoim łonie i dwa ludy rozdzielą się z twojego wnętrza; jeden naród będzie mieć przewagę nad drugim, starszy będzie służył młodszemu". (Rdz 25:23)
Tylko Rywka została poinformowana o różnej predystynacji swoich dzieci. Icchak najwidoczniej nie był świadomy tej dwoistości, a zatem nie mógł zdawać sobie sprawy, że misje sjego synów są rozdzielne.
"Pierwszy wyszedł czerwony, cały jak włochaty płaszcz i nazwali go imieniem Ezaw. Potem wyszedł jego brat i trzymał ręką piętę Ezawa; i nazwał go [Icchak] imieniem Jakub". (Rdz 25:25-26)
Ciekawe, że imię pierwszemu dziecku nadali obydwoje rodzice, podczas gdy drugie dziecko ojciec nazwał sam. I rzeczywiście, Rywka nigdy nie zwraca się do młodszego syna imieniem Jakub; nigdzie w Torze nie mówi do niego inaczej niż "mój synu". Być może dlatego, że wie, iż tożsamość Jakuba nie jest zdeterminowana przez jego relację z Ezawem. Być może zdaje sobie sprawę z tego, że jej syn otrzyma inne imię.
"Chłopcy wyrośli i Ezaw znał się na myślistwie, [był] człowiekiem [chodzącym po polach], a Jakub był uczonym, przebywał w namiotach". (Rdz 25:27)
Moglibyśmy apriorycznie stwierdzić, że judaizm będzie przedkładać człowieka "przebywającego w namiotach" nad myśliwego. Dlaczego więc Icchak woli Ezawa? Czytamy w Torze:
"Icchak miłował Ezawa, bo ten znał się na myślistwie [hebr., caid be-piw], Rywka natomiast kochała Jakuba". (Rdz 25:28)
Icchak kochał Ezawa, gdyż ten: "znał się na myślistwie" (dosł. "myślistwo było na jego ustach"), Rywka zaś kochała Jakuba. Warto odnotować, że miłość Icchaka dla Ezawa nie była bezwarunkowa ("taluj be-dawar"), Rywka zaś kochała Jakuba bezwarunkowo. Miłość Icchaka ma bezpośredni związek z myśliwską profesją Ezawa - ojciec lubił dziczyznę, której dostarczał mu syn. Skomplikowana rodzinna historia: wygląda na to, że lubiący ryzyko Ezaw pozyskał sobie sympatię Icchaka. Czy to już jednak cała opowieść?
Historia o tym, jak Jakub podstępem wydobywa od ojca błogosławieństwo, które było przeznaczone dla Ezawa, jest bardzo dobrze znana. Ten fakt - w połączeniu z wypowiedzią, że Icchak miłował Ezawa - może wielu ludzi skłonić do myślenia, że Icchak kochał Ezawa bardziej niż Jakuba, a także: że w Ezawie upatrywał spadkobiercę Abrahamowego dziedzictwa. To jednak nie tak. Kiedy Jakub przychodzi do ojca, aby wyzyskać od niego błogosławieństwo przeznaczone dla Ezawa, Icchak mówi do niego:
"Niech Bóg da ci z rosy nieba i z tłustości ziemi, i wiele zboża i wina! Będą ci służyć ludy i narody będą ci oddawać pokłon; będziesz panem nad twoimi braćmi i będą ci oddawać pokłon synowie twojej matki; przeklinający ciebie będą przeklęci, a błogosławiący ciebie będą błogosławieni". (Rdz 27:28-29)
To bardzo piękne błogosławieństwo. Mowa w nim o bogactwie i sile. Nie wspomina się tu jednak o żadnym duchowym posłannictwie. Kiedy Ezaw pojawia się przed obliczem ojca i w tym momencie dowiaduje się, że Jakub zabrał przeznaczone dla niego błogosławieństwo, powiada do Icchaka:
"Pobłogosław też mnie, mój ojcze! Odpowiedział [Icchak]: Twój brat przyszedł przemyślnie i zabrał twoje błogosławieństwo". (Rdz 27:35)
Wygląda na to, że Icchakowi skończył się "wysyp" błogosławieństw. Kiedy jednak Jakub ma opuścić rodzinny dom, Icchak przyzywa go i błogosławi:
"Niech Bóg Wszechmogący błogosławi cię, niech uczyni cię płodnym i pomnoży cię, abyś stał się zgromadzeniem ludów. Nich da ci błogosławieństwo Abrahama - tobie i twojemu potomstwu po tobie, abyś odziedziczył ziemię twojego przebywania, którą Bóg dał Abrahamowi". (Rdz 28:3-4)
Z całą pewnością miał więc Icchak inne błogosławieństwo do zaoferowania. "Błogosławieństwo Abrahama", w którym mowa też o odziedziczeniu "ziemi przebywania", od zawsze było przeznaczone dla Jakuba. Icchak od początku miał zamiar pobłogosławić Ezawa siłą, a Jakuba - zaletami ducha. Ponieważ jednak do sprawy wmieszała się Rywka, obydwa błogosławieństwa otrzymał Jakub. Icchak najwidoczniej miał poczucie, że jego syn, związany ze światem duchowym, potrzebuje wyłączenie duchowego błogosławieństwa, a syn związany ze światem materialnym - błogosławieństwa tyczącego rzeczy doczesnych. Inaczej rozumowała Rywka: ona słusznie przeczuwała, że duchowe nie może istnieć bez fizycznego. Opatrzność wzięła stronę Rywki.
Nasi mędrcy wskazują na głębsze odczytanie omawianego fragmentu: Kiedy Jakub staje przed ojcem, aby otrzymać błogosławieństwo, Icchak myśli, że stoi przed nim Ezaw:
"Zbliżył się i pocałował go, i poczuł zapach jago ubrań, i pobłogosławił go. I powiedział: Oto zapach syna mego jako woń pola, które pobłogosławił Bóg". (Rdz 27:27)
Jaką woń czuł Icchak?
Rabi Jochanan powiedział: Nie ma bardziej przykrej woni niż capi smród, który był na jego ubraniu, a przecież tekst mówi, że on "poczuł zapach jego ubrań i pobłogosławił go"! Kiedy zatem praojciec Jakub przyszedł do ojca, przyniósł ze sobą [zapach] raju... A kiedy Ezaw przyszedł do ojca, przyniósł ze sobą [zapach] piekła". (Midrasz Raba 65:22)
Uwaga zawarta w midraszu może frapować: Jakub przychodzi w ubraniu przesiąkniętym krwią i potem, a Icchak mówi o Bogu. W oczywisty sposób duchowa tożsamość Icchaka musi w jakiś sposób wiązać się z "polem". Po "ofiarowaniu Icchaka" odnotowaliśmy (dwa tygodnie temu), że tekscie nie ma mowy o tym, że Icchhak zszedł z góry, tej, na której miał oddać swe życie Bogu w ofierze. Icchak nie pojawia się też w następnych akapitach Księgi Rodzaju. Nie ma go, kiedy mowa o śmierci i pogrzebie Sary. Nawet wtedy, gdy sługa Abrahama wyrusza na poszukiwania żony dla Icchaka, narzeczony jest nieobecny. Ponownie Icchak pojawia się dopiero w wersie:
"Wyszedł Icchak medytować na polu przed zmierzchem". (Rdz 24:63)
Icchak, którego ostatni raz wiedzieliśmy na ołtarzu, gdy był gotów ofiarować swe życie Bogu, stoi oto w polu ze wzrokiem utkwionym w niebo. Icchak właśnie na polu znajduje miejsce, by poszukiwać Boga. Dlaczego Icchak musiał wyjść na pole? Odpowiedzi należy szukać w rajskim zapachu, który pochodzi z czasów wcześniejszych niż grzech Adama: "w mozole żywić się będziesz z niej" (Rdz 3:17). Znaczy to, że człowiek, przeciwnie niż zwierzęta, zanim zje, będzie musiał się trudzić przy hodowli. Skoro wymiar fizyczny może być uświęcony, znaczy to, że może również zostać odkupiony grzech Adama. Kiedy Jakub wszedł do środka, Icchak, poczuwszy zapach raju, uwierzył, że jego synowi udało się naprawić świat, który napełnił się rajskim zapachem pochodzącym sprzed grzechu Adama. Kiedy zaś przybywa Ezaw, otwierają się bramy piekła; Icchak ze smutkiem uświadamia sobie, jak światu daleko jeszcze do doskonałości. Jakub, który przesiaduje w namiotach, a nie Ezaw - myśliwy, nosi na sobie zapach raju. Naprawa nie dokona się za sprawą "człowieka pól", przeciwnie - stanie się to dzięki "isz tam", dzięki "człowiekowi doskonałemu w swej pełni", Jakubowi. Nie będzie to łatwe zadanie; odbędzie on długą, obfitującą w przygody wędrówkę, odchodząc daleko od namiotów, które nazywał swym domem.
Jakub, zmuszony do opuszczenia namiotów, staje się więc "człowiekiem pól". Jak Abraham musiał rozwinąć w sobie cechy, które były przeciwne jego naturze, tak i Jakub musi opuścić środowisko, w którym wyrósł, i "zejść na ziemię", stając się "człowiekiem pól". Jak widzimy, wielkość praojców polega na tym, że umieli oni zmienić swoje oblicze, znajdując nowe drogi służenia Bogu.
"Przyszedł Jakub z pola wieczorem, a Lea wyszła mu naprzeciw". (Rdz 30:16)
Jakub w końcu staje się "człowiekiem pól", a żona wychodzi mu na powitanie. Historia zakreśliła koło; nieskażony człowiek namiotów stał się oto "człowiekiem pól". Jakub bierze na siebie zadanie przeznaczone dla Ezawa, włączając je przeznaczonej mu misji. W rezultacie spotkania w polu Lea wydaje na świat dwoje dzieci: Issachara i Zebulona. I będą też ci dwaj synowie zupełnie odmienni; dopną tego, czego Jakubowi i Ezawowi nie udało się dokonać.
"Zebulon zajmował się handlem, podczas gdy Issachar zajmował się Torą". (Midrasz Raba 99:16)
Issachar i Zebulon, pomimo dzielących ich różnic, byli wspólnikami, działali razem, aby osiągnąć wspólny cel. Być może takie właśnie było marzenie Icchaka: że dwóch jego synów będzie działać razem na rzecz naprawy świata. To marzenie jednak nie ziściło się za jego zycia. Dopiero po opuszczeniu namiotów Jakub posiądzie duchową siłę związaną i z "namiotami", i z "polem". I dopiero jego dzieci będą w stanie wykonać to, o czym marzył ich dziadek.
Mając to wszystko w pamięci, skupmy się teraz na innym trudnym fragmencie:
"Jakub ugotował potrawę i przyszedł Ezaw z pola, a był wyczerpany. Powiedział Ezaw do Jakuba: Daj mi, proszę, skosztować tej oto czerwonej potrawy, bo jestem zmęczony. Dlatego nazwano go Edom. I powiedział Jakub: Sprzedaj mi swoje prawo pierworodnego, [w sposób jasny] jak ten dzień. A Ezwa powiedział: Wychodzę umierać - na co mi to prawo pierworodnego? Powiedział Jakub: Przysięgnij mi - [w sposób jasny] jak dzień. Przysiągł mu i sprzedał swoje prawo pierworodnego Jakubowi. A Jakub dał Ezawowi chleb i potrawę z soczewicy, a on jadł i pił. Potem wstał i odszedł. Tak wzgardził Ezwa swoim prawem pierworodnego". (Rdz 25:29-34)
Te pertraktacje wydaję się dziwne: Jak Jakub mógł być tak małostkowy, by żądać pierworództwa od swojego głodnego brata? Tekst jednak nie mówi, że Ezaw był głodny, tylko że był zmęczony - utrudzony. To utrudzenie dało Jakubowi i jego matce wskazówkę, że wizja Icchaka nie zostanie zrealizowana. Icchak wierzył, że synowie zjednoczą swoje siły - Ezaw na polu i Jakub w namiotach (tak jak później uczynili Issachar i Zewulon), ale Rywka wiedziała lepiej. Bóg przemówił do niej i wiedziała, że tylko młodszy syn stanie się naprawdę wielki.
"Powiedział jej Bóg: Powiedział jej Bóg: Dwa narody są w twoim łonie i dwa ludy rozdzielą się z twojego wnętrza; jeden naród będzie mieć przewagę nad drugim, starszy będzie służył młodszemu". (Rdz 25:23)
Kiedy Ezaw przychodzi z pola zmęczony, prosząc o jedzenie, Jakub uświadamia sobie, że jego matka miała rację: to, o czym marzył ojciec, nie spełni się. Ezaw jest zmęczony przypisaną mu rolą i nie chce już kontynuować swojej części misji. Skoro Jakub ma mu dać pożywienie, Ezaw musi zrzec się pierworództwa. Jakub przyjmie na siebie obydwie role. Czy Icchak się mylił? Taki podział ról mógłby teoretycznie zadziałać, ale nie w przypadku Jakuba i Ezawa. Przynajmniej nie w tej chwili. Icchak postrzegał rzeczy bardzo idealistycznie, bez uprzedzeń. Widział wszystko ze swojej perspektywy, z wysokiego szczytu świętej góry. Na jego sposobie widzenia niewątpliwie zaważyło napawające grozą doświadczenie:
"Inna interpretacja [słów] 'od widzenia' - skutkiem tego widzenia; gdy Icchak leżał związany na ołtarzu podczas ofiarowania (hebr., akeda), anioły opiekuńcze płakały nad nim, jak jest napisane: 'Oto ich bohaterowie biadają na dworze, posłańcy pokoju gorzko płaczą' (Iz 33:7), a ich łzy wpadły do jego oczu; przeto na starość zaćmił się wzrok Icchaka, jak jest napisane: 'Icchak zestarzał się i osłabł jego wzrok' (Rdz 27:1). Inna interpretacja [słów] 'od [lub przez] widzenia' brzmi: przez to widzenie. Ponieważ Icchak, gdy leżał związany na ołtarzu, podniósł wzrok do nieba i patrzył na Szechinę". (Midrasz Raba 65:10)
Imię "Icchak" tłumaczy się przy użyciu czasu przyszłego: będzie się śmiać". Icchak zawsze zwraca się ku przyszłości. Widzi rzeczy takimi, jakim powinny być w przyszłości. Nienawiść Ezawa do Jakuba umknęła jego wzrokowi. Nie przewidział skomplikowanych kolei losu, przez jakie będzie musiał przejść Jakub, wypełniając swoją podwójną misję. Jednak wizja Icchaka spełni się pewnego dnia, u kresu dziejów, kiedy Ezaw połączy się z Jakubem w wykonywaniu wspólnej misji:
Rabi Abahu powiedział: Zbadaliśmy całe Pismo i nie znaleźliśmy [wiadomości o tym], by Jakub kiedykolwiek poszedł do Ezawa na górze Seir. Czy to możliwe, żeby Jakub, będąc człowiekiem godnym zaufania, oszukał go? Kiedyż więc do niego przyjdzie? W erze mesjańskiej, jak jest napisane: "Potem ocaleni na górze Syjon wyruszą, aby sądzić górzysty kraj Ezawa" (Księga Abdiasza 1:21). (Midrasz Raba, Rdz 78:14)
Albo potomkowie Ezawa dołączą do nas z własnej woli, albo my będziemy musieli ich odkryć (czyli: partnerstwo albo sąd):
"Potem ocaleni na górze Syjon wyruszą, aby sądzić górzysty kraj Ezawa; lecz panowanie będzie należało do Pana (Księga Abdiasza 1:21). I będzie Pan królem całej ziemi. W owym dniu Pan będzie jedyny i jedyne będzie Jego imię" (Księga Zachariasza 14:9).
W każdym bądź razie u kresu dni świat napełni się śmiechem; będzie to śmiech Icchaka, radość świata, który osiągnął doskonałość.
"Az jimale si'chok pinu", czyli: "Wtedy usta nasze będą pełne śmiechu" (Ps 126:2).
Wtedy, a nie teraz, doświadczymy prawdziwego, szczerego śmiechu.
Rabin Ari Kahn
"Powiedział jej Bóg: Dwa narody są w twoim łonie i dwa ludy rozdzielą się z twojego wnętrza; jeden naród będzie mieć przewagę nad drugim, starszy będzie służył młodszemu". (Rdz 25:23)
Tylko Rywka została poinformowana o różnej predystynacji swoich dzieci. Icchak najwidoczniej nie był świadomy tej dwoistości, a zatem nie mógł zdawać sobie sprawy, że misje sjego synów są rozdzielne.
"Pierwszy wyszedł czerwony, cały jak włochaty płaszcz i nazwali go imieniem Ezaw. Potem wyszedł jego brat i trzymał ręką piętę Ezawa; i nazwał go [Icchak] imieniem Jakub". (Rdz 25:25-26)
Ciekawe, że imię pierwszemu dziecku nadali obydwoje rodzice, podczas gdy drugie dziecko ojciec nazwał sam. I rzeczywiście, Rywka nigdy nie zwraca się do młodszego syna imieniem Jakub; nigdzie w Torze nie mówi do niego inaczej niż "mój synu". Być może dlatego, że wie, iż tożsamość Jakuba nie jest zdeterminowana przez jego relację z Ezawem. Być może zdaje sobie sprawę z tego, że jej syn otrzyma inne imię.
"Chłopcy wyrośli i Ezaw znał się na myślistwie, [był] człowiekiem [chodzącym po polach], a Jakub był uczonym, przebywał w namiotach". (Rdz 25:27)
Moglibyśmy apriorycznie stwierdzić, że judaizm będzie przedkładać człowieka "przebywającego w namiotach" nad myśliwego. Dlaczego więc Icchak woli Ezawa? Czytamy w Torze:
"Icchak miłował Ezawa, bo ten znał się na myślistwie [hebr., caid be-piw], Rywka natomiast kochała Jakuba". (Rdz 25:28)
Icchak kochał Ezawa, gdyż ten: "znał się na myślistwie" (dosł. "myślistwo było na jego ustach"), Rywka zaś kochała Jakuba. Warto odnotować, że miłość Icchaka dla Ezawa nie była bezwarunkowa ("taluj be-dawar"), Rywka zaś kochała Jakuba bezwarunkowo. Miłość Icchaka ma bezpośredni związek z myśliwską profesją Ezawa - ojciec lubił dziczyznę, której dostarczał mu syn. Skomplikowana rodzinna historia: wygląda na to, że lubiący ryzyko Ezaw pozyskał sobie sympatię Icchaka. Czy to już jednak cała opowieść?
Historia o tym, jak Jakub podstępem wydobywa od ojca błogosławieństwo, które było przeznaczone dla Ezawa, jest bardzo dobrze znana. Ten fakt - w połączeniu z wypowiedzią, że Icchak miłował Ezawa - może wielu ludzi skłonić do myślenia, że Icchak kochał Ezawa bardziej niż Jakuba, a także: że w Ezawie upatrywał spadkobiercę Abrahamowego dziedzictwa. To jednak nie tak. Kiedy Jakub przychodzi do ojca, aby wyzyskać od niego błogosławieństwo przeznaczone dla Ezawa, Icchak mówi do niego:
"Niech Bóg da ci z rosy nieba i z tłustości ziemi, i wiele zboża i wina! Będą ci służyć ludy i narody będą ci oddawać pokłon; będziesz panem nad twoimi braćmi i będą ci oddawać pokłon synowie twojej matki; przeklinający ciebie będą przeklęci, a błogosławiący ciebie będą błogosławieni". (Rdz 27:28-29)
To bardzo piękne błogosławieństwo. Mowa w nim o bogactwie i sile. Nie wspomina się tu jednak o żadnym duchowym posłannictwie. Kiedy Ezaw pojawia się przed obliczem ojca i w tym momencie dowiaduje się, że Jakub zabrał przeznaczone dla niego błogosławieństwo, powiada do Icchaka:
"Pobłogosław też mnie, mój ojcze! Odpowiedział [Icchak]: Twój brat przyszedł przemyślnie i zabrał twoje błogosławieństwo". (Rdz 27:35)
Wygląda na to, że Icchakowi skończył się "wysyp" błogosławieństw. Kiedy jednak Jakub ma opuścić rodzinny dom, Icchak przyzywa go i błogosławi:
"Niech Bóg Wszechmogący błogosławi cię, niech uczyni cię płodnym i pomnoży cię, abyś stał się zgromadzeniem ludów. Nich da ci błogosławieństwo Abrahama - tobie i twojemu potomstwu po tobie, abyś odziedziczył ziemię twojego przebywania, którą Bóg dał Abrahamowi". (Rdz 28:3-4)
Z całą pewnością miał więc Icchak inne błogosławieństwo do zaoferowania. "Błogosławieństwo Abrahama", w którym mowa też o odziedziczeniu "ziemi przebywania", od zawsze było przeznaczone dla Jakuba. Icchak od początku miał zamiar pobłogosławić Ezawa siłą, a Jakuba - zaletami ducha. Ponieważ jednak do sprawy wmieszała się Rywka, obydwa błogosławieństwa otrzymał Jakub. Icchak najwidoczniej miał poczucie, że jego syn, związany ze światem duchowym, potrzebuje wyłączenie duchowego błogosławieństwa, a syn związany ze światem materialnym - błogosławieństwa tyczącego rzeczy doczesnych. Inaczej rozumowała Rywka: ona słusznie przeczuwała, że duchowe nie może istnieć bez fizycznego. Opatrzność wzięła stronę Rywki.
Nasi mędrcy wskazują na głębsze odczytanie omawianego fragmentu: Kiedy Jakub staje przed ojcem, aby otrzymać błogosławieństwo, Icchak myśli, że stoi przed nim Ezaw:
"Zbliżył się i pocałował go, i poczuł zapach jago ubrań, i pobłogosławił go. I powiedział: Oto zapach syna mego jako woń pola, które pobłogosławił Bóg". (Rdz 27:27)
Jaką woń czuł Icchak?
Rabi Jochanan powiedział: Nie ma bardziej przykrej woni niż capi smród, który był na jego ubraniu, a przecież tekst mówi, że on "poczuł zapach jego ubrań i pobłogosławił go"! Kiedy zatem praojciec Jakub przyszedł do ojca, przyniósł ze sobą [zapach] raju... A kiedy Ezaw przyszedł do ojca, przyniósł ze sobą [zapach] piekła". (Midrasz Raba 65:22)
Uwaga zawarta w midraszu może frapować: Jakub przychodzi w ubraniu przesiąkniętym krwią i potem, a Icchak mówi o Bogu. W oczywisty sposób duchowa tożsamość Icchaka musi w jakiś sposób wiązać się z "polem". Po "ofiarowaniu Icchaka" odnotowaliśmy (dwa tygodnie temu), że tekscie nie ma mowy o tym, że Icchhak zszedł z góry, tej, na której miał oddać swe życie Bogu w ofierze. Icchak nie pojawia się też w następnych akapitach Księgi Rodzaju. Nie ma go, kiedy mowa o śmierci i pogrzebie Sary. Nawet wtedy, gdy sługa Abrahama wyrusza na poszukiwania żony dla Icchaka, narzeczony jest nieobecny. Ponownie Icchak pojawia się dopiero w wersie:
"Wyszedł Icchak medytować na polu przed zmierzchem". (Rdz 24:63)
Icchak, którego ostatni raz wiedzieliśmy na ołtarzu, gdy był gotów ofiarować swe życie Bogu, stoi oto w polu ze wzrokiem utkwionym w niebo. Icchak właśnie na polu znajduje miejsce, by poszukiwać Boga. Dlaczego Icchak musiał wyjść na pole? Odpowiedzi należy szukać w rajskim zapachu, który pochodzi z czasów wcześniejszych niż grzech Adama: "w mozole żywić się będziesz z niej" (Rdz 3:17). Znaczy to, że człowiek, przeciwnie niż zwierzęta, zanim zje, będzie musiał się trudzić przy hodowli. Skoro wymiar fizyczny może być uświęcony, znaczy to, że może również zostać odkupiony grzech Adama. Kiedy Jakub wszedł do środka, Icchak, poczuwszy zapach raju, uwierzył, że jego synowi udało się naprawić świat, który napełnił się rajskim zapachem pochodzącym sprzed grzechu Adama. Kiedy zaś przybywa Ezaw, otwierają się bramy piekła; Icchak ze smutkiem uświadamia sobie, jak światu daleko jeszcze do doskonałości. Jakub, który przesiaduje w namiotach, a nie Ezaw - myśliwy, nosi na sobie zapach raju. Naprawa nie dokona się za sprawą "człowieka pól", przeciwnie - stanie się to dzięki "isz tam", dzięki "człowiekowi doskonałemu w swej pełni", Jakubowi. Nie będzie to łatwe zadanie; odbędzie on długą, obfitującą w przygody wędrówkę, odchodząc daleko od namiotów, które nazywał swym domem.
Jakub, zmuszony do opuszczenia namiotów, staje się więc "człowiekiem pól". Jak Abraham musiał rozwinąć w sobie cechy, które były przeciwne jego naturze, tak i Jakub musi opuścić środowisko, w którym wyrósł, i "zejść na ziemię", stając się "człowiekiem pól". Jak widzimy, wielkość praojców polega na tym, że umieli oni zmienić swoje oblicze, znajdując nowe drogi służenia Bogu.
"Przyszedł Jakub z pola wieczorem, a Lea wyszła mu naprzeciw". (Rdz 30:16)
Jakub w końcu staje się "człowiekiem pól", a żona wychodzi mu na powitanie. Historia zakreśliła koło; nieskażony człowiek namiotów stał się oto "człowiekiem pól". Jakub bierze na siebie zadanie przeznaczone dla Ezawa, włączając je przeznaczonej mu misji. W rezultacie spotkania w polu Lea wydaje na świat dwoje dzieci: Issachara i Zebulona. I będą też ci dwaj synowie zupełnie odmienni; dopną tego, czego Jakubowi i Ezawowi nie udało się dokonać.
"Zebulon zajmował się handlem, podczas gdy Issachar zajmował się Torą". (Midrasz Raba 99:16)
Issachar i Zebulon, pomimo dzielących ich różnic, byli wspólnikami, działali razem, aby osiągnąć wspólny cel. Być może takie właśnie było marzenie Icchaka: że dwóch jego synów będzie działać razem na rzecz naprawy świata. To marzenie jednak nie ziściło się za jego zycia. Dopiero po opuszczeniu namiotów Jakub posiądzie duchową siłę związaną i z "namiotami", i z "polem". I dopiero jego dzieci będą w stanie wykonać to, o czym marzył ich dziadek.
Mając to wszystko w pamięci, skupmy się teraz na innym trudnym fragmencie:
"Jakub ugotował potrawę i przyszedł Ezaw z pola, a był wyczerpany. Powiedział Ezaw do Jakuba: Daj mi, proszę, skosztować tej oto czerwonej potrawy, bo jestem zmęczony. Dlatego nazwano go Edom. I powiedział Jakub: Sprzedaj mi swoje prawo pierworodnego, [w sposób jasny] jak ten dzień. A Ezwa powiedział: Wychodzę umierać - na co mi to prawo pierworodnego? Powiedział Jakub: Przysięgnij mi - [w sposób jasny] jak dzień. Przysiągł mu i sprzedał swoje prawo pierworodnego Jakubowi. A Jakub dał Ezawowi chleb i potrawę z soczewicy, a on jadł i pił. Potem wstał i odszedł. Tak wzgardził Ezwa swoim prawem pierworodnego". (Rdz 25:29-34)
Te pertraktacje wydaję się dziwne: Jak Jakub mógł być tak małostkowy, by żądać pierworództwa od swojego głodnego brata? Tekst jednak nie mówi, że Ezaw był głodny, tylko że był zmęczony - utrudzony. To utrudzenie dało Jakubowi i jego matce wskazówkę, że wizja Icchaka nie zostanie zrealizowana. Icchak wierzył, że synowie zjednoczą swoje siły - Ezaw na polu i Jakub w namiotach (tak jak później uczynili Issachar i Zewulon), ale Rywka wiedziała lepiej. Bóg przemówił do niej i wiedziała, że tylko młodszy syn stanie się naprawdę wielki.
"Powiedział jej Bóg: Powiedział jej Bóg: Dwa narody są w twoim łonie i dwa ludy rozdzielą się z twojego wnętrza; jeden naród będzie mieć przewagę nad drugim, starszy będzie służył młodszemu". (Rdz 25:23)
Kiedy Ezaw przychodzi z pola zmęczony, prosząc o jedzenie, Jakub uświadamia sobie, że jego matka miała rację: to, o czym marzył ojciec, nie spełni się. Ezaw jest zmęczony przypisaną mu rolą i nie chce już kontynuować swojej części misji. Skoro Jakub ma mu dać pożywienie, Ezaw musi zrzec się pierworództwa. Jakub przyjmie na siebie obydwie role. Czy Icchak się mylił? Taki podział ról mógłby teoretycznie zadziałać, ale nie w przypadku Jakuba i Ezawa. Przynajmniej nie w tej chwili. Icchak postrzegał rzeczy bardzo idealistycznie, bez uprzedzeń. Widział wszystko ze swojej perspektywy, z wysokiego szczytu świętej góry. Na jego sposobie widzenia niewątpliwie zaważyło napawające grozą doświadczenie:
"Inna interpretacja [słów] 'od widzenia' - skutkiem tego widzenia; gdy Icchak leżał związany na ołtarzu podczas ofiarowania (hebr., akeda), anioły opiekuńcze płakały nad nim, jak jest napisane: 'Oto ich bohaterowie biadają na dworze, posłańcy pokoju gorzko płaczą' (Iz 33:7), a ich łzy wpadły do jego oczu; przeto na starość zaćmił się wzrok Icchaka, jak jest napisane: 'Icchak zestarzał się i osłabł jego wzrok' (Rdz 27:1). Inna interpretacja [słów] 'od [lub przez] widzenia' brzmi: przez to widzenie. Ponieważ Icchak, gdy leżał związany na ołtarzu, podniósł wzrok do nieba i patrzył na Szechinę". (Midrasz Raba 65:10)
Imię "Icchak" tłumaczy się przy użyciu czasu przyszłego: będzie się śmiać". Icchak zawsze zwraca się ku przyszłości. Widzi rzeczy takimi, jakim powinny być w przyszłości. Nienawiść Ezawa do Jakuba umknęła jego wzrokowi. Nie przewidział skomplikowanych kolei losu, przez jakie będzie musiał przejść Jakub, wypełniając swoją podwójną misję. Jednak wizja Icchaka spełni się pewnego dnia, u kresu dziejów, kiedy Ezaw połączy się z Jakubem w wykonywaniu wspólnej misji:
Rabi Abahu powiedział: Zbadaliśmy całe Pismo i nie znaleźliśmy [wiadomości o tym], by Jakub kiedykolwiek poszedł do Ezawa na górze Seir. Czy to możliwe, żeby Jakub, będąc człowiekiem godnym zaufania, oszukał go? Kiedyż więc do niego przyjdzie? W erze mesjańskiej, jak jest napisane: "Potem ocaleni na górze Syjon wyruszą, aby sądzić górzysty kraj Ezawa" (Księga Abdiasza 1:21). (Midrasz Raba, Rdz 78:14)
Albo potomkowie Ezawa dołączą do nas z własnej woli, albo my będziemy musieli ich odkryć (czyli: partnerstwo albo sąd):
"Potem ocaleni na górze Syjon wyruszą, aby sądzić górzysty kraj Ezawa; lecz panowanie będzie należało do Pana (Księga Abdiasza 1:21). I będzie Pan królem całej ziemi. W owym dniu Pan będzie jedyny i jedyne będzie Jego imię" (Księga Zachariasza 14:9).
W każdym bądź razie u kresu dni świat napełni się śmiechem; będzie to śmiech Icchaka, radość świata, który osiągnął doskonałość.
"Az jimale si'chok pinu", czyli: "Wtedy usta nasze będą pełne śmiechu" (Ps 126:2).
Wtedy, a nie teraz, doświadczymy prawdziwego, szczerego śmiechu.
Rabin Ari Kahn

