Będzińska Tora pojedzie na Florydę
There are no translations available.
Tora z XIX wieku, która w ubiegłym roku trafiła do rąk Adama Szydłowskiego z Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Zagłebiowskiej, pojedzie do Muzeum Holocaustu w Miami Beach na Florydzie. Obejrzą ją tysiące osób. Potem wróci do Polski, do Będzina.
Wszystko wskazuje na to, iz Tora pochodzi zesłynnej będzińskiej synagogi spalonej przez Niemców we wrześniu 1939 roku. Dziś na jej miejscu pod zamkiem stoi pamiątkowy obelisk.
- Torę przekazał mi Szymon Kaczmarzyk. Podobno jego znajomy przechowywał ją przez wiele lat w piwnicy, w specjalnej skrytce. Potem trafiła do pana Stanisława i u niego też przeleżała lata. Podczas porządków kiedyś ją odnalazł. Została umieszczona wraz z innymi pamiątkami żydowskimi, które gromadzone są w będzińskiej synagodze Mizarchi - opowiada Adam Szydłowski. Skąd sugestia, że Tora pochodzi właśnie ze spalonej synagogi? - Świadczą o tym choćby liczne nadpalenia przy końcówkach Tory. Wykonana została na jagnięcej skórze i to prawdopodobnie uratowało ją od całkowitego zniszczenia. Gdyby była z papieru, pewnie nic by z niej nie zostało. Jest w naprawdę niezłym stanie, tylko właśnie przy końcówkach skóra się po prostu nadtopiła - wyjaśnia Szydłowski.
Torę Adam Szydłowski pokazał dwojgu młodym ludziom którzy odwiedzili miasto w ramach wędrówek śladami przodków. - Byli pod wielkim wrażeniem.Pochodzą z Florydy i pracują tam nad ekspozycją w Muzeum Holocaustu. Oczami wyobraźni już widzieli będzińską Torę na swojej wystawie. Po kilku miesiącach młodzi ludzie przez konsulat w Nowym Yorku skontaktowali się z panem Adamem i poprosili o wypożyczenie cennej pamiątki na wystawę do Holocaust Memorial at Miami Beach 1933-1945. - Oczywiście były też propozycje odkupienia tego niezwykłego eksponatu, ale on powinien zostać tu, w Będzinie. Powinien kiedyś być ozdobą muzeum poświęconego pamięci będzińskich Żydów, obok Talmudu z XIX wieku, macewy z początków XX wieku,a także dokumentów i fotografii z lat 1900-1939. Zgodziliśmy się tylko na wypożyczenie Tory. W zamian Księga ma być za oceanem odnowiona i poddana badaniom historycznym. - Obecnie opracowujemy z Radosławem Nawarą, miejskim konserwatorem zabytków, dokumenty związane z wywozem tego eksponatu za granicę. Adam Szydłowski ma nadzieję, że skoro takie pamiątki zwracają uwagę za granicą, to dowód na to, iż powinno się zrobić wszystko, aby je zachować i wyeksponować w miejscu, z którym są historycznie związane.
Źródło: Dziennik Zachodni
- Torę przekazał mi Szymon Kaczmarzyk. Podobno jego znajomy przechowywał ją przez wiele lat w piwnicy, w specjalnej skrytce. Potem trafiła do pana Stanisława i u niego też przeleżała lata. Podczas porządków kiedyś ją odnalazł. Została umieszczona wraz z innymi pamiątkami żydowskimi, które gromadzone są w będzińskiej synagodze Mizarchi - opowiada Adam Szydłowski. Skąd sugestia, że Tora pochodzi właśnie ze spalonej synagogi? - Świadczą o tym choćby liczne nadpalenia przy końcówkach Tory. Wykonana została na jagnięcej skórze i to prawdopodobnie uratowało ją od całkowitego zniszczenia. Gdyby była z papieru, pewnie nic by z niej nie zostało. Jest w naprawdę niezłym stanie, tylko właśnie przy końcówkach skóra się po prostu nadtopiła - wyjaśnia Szydłowski.
Torę Adam Szydłowski pokazał dwojgu młodym ludziom którzy odwiedzili miasto w ramach wędrówek śladami przodków. - Byli pod wielkim wrażeniem.Pochodzą z Florydy i pracują tam nad ekspozycją w Muzeum Holocaustu. Oczami wyobraźni już widzieli będzińską Torę na swojej wystawie. Po kilku miesiącach młodzi ludzie przez konsulat w Nowym Yorku skontaktowali się z panem Adamem i poprosili o wypożyczenie cennej pamiątki na wystawę do Holocaust Memorial at Miami Beach 1933-1945. - Oczywiście były też propozycje odkupienia tego niezwykłego eksponatu, ale on powinien zostać tu, w Będzinie. Powinien kiedyś być ozdobą muzeum poświęconego pamięci będzińskich Żydów, obok Talmudu z XIX wieku, macewy z początków XX wieku,a także dokumentów i fotografii z lat 1900-1939. Zgodziliśmy się tylko na wypożyczenie Tory. W zamian Księga ma być za oceanem odnowiona i poddana badaniom historycznym. - Obecnie opracowujemy z Radosławem Nawarą, miejskim konserwatorem zabytków, dokumenty związane z wywozem tego eksponatu za granicę. Adam Szydłowski ma nadzieję, że skoro takie pamiątki zwracają uwagę za granicą, to dowód na to, iż powinno się zrobić wszystko, aby je zachować i wyeksponować w miejscu, z którym są historycznie związane.
Źródło: Dziennik Zachodni

