Jedyne zachowane drzwi komory gazowej z niemieckiego obozu Auschwitz II-Birkenau zostaną po raz pierwszy publicznie przedstawione podczas 67. rocznicy wyzwolenia Auschwitz, która przypada 27 stycznia - poinformowało w piątek biuro prasowe Muzeum Auschwitz. W tym roku przypada też 70. rocznica rozpoczęcia masowego mordu w komorach gazowych. To wydarzenie będzie szczególnie uwypuklone podczas tegorocznych uroczystości 27 stycznia. Rzecznik placówki Jarosław Mensfelt powiedział, że jedyne zachowane drzwi komory gazowej pochodzą z jednego z krematoriów, które SS-mani wysadzili w powietrze pod koniec ostatecznej ewakuacji obozu.
- Po raz pierwszy w historii Miejsca Pamięci Auschwitz drzwi te będą mogły zobaczyć osoby niebędące specjalistami Muzeum. Drzwi, które po konserwacji zachowawczej przechowywane są w specjalnej gablocie w środowisku pozbawionym tlenu, zostaną, z zachowaniem szczególnych środków ostrożności, przewiezione tymczasowo z placówki na miejsce uroczystości w Oświęcimskim Centrum Kultury, gdzie będzie można je zobaczyć na krótko przed główną ceremonią - powiedział Mensfelt.
Zdaniem dyrektor Muzeum Piotra M.A. Cywińskiego Zagłada, której definitywna faza zaczęła się 70 lat temu, bywa w dzisiejszej kulturze opisywana coraz bardziej aluzyjnie, retorycznie, obrazowo i poetycko. - Tymczasem, w swojej esencji sprowadza się ona do bardzo realnego cierpienia i śmierci milionów całkowicie niewinnych ludzi tylko ze względu na to, że byli Żydami. Dlatego chcemy pokazać jej namacalny relikt: jedyne zachowane drzwi jednej z komór gazowych Birkenau. Wszystko, co chcemy upamiętnić, działo się właśnie za nimi - podkreślił.
Jarosław Mensfelt powiedział, że otwór w drzwiach, przez który SS-mani obserwowali gazowanie, jest pokryty blachą. Jak zeznał po wojnie Henryk Tauber, były więzień Sonderkommando, czyli grupy głównie żydowskich więźniów, zmuszanych przez Niemców do pracy przy usuwaniu ciał zgładzonych, zdarzały się wypadki, iż ludzie znajdujący się w komorze gazowej przed śmiercią, w agonii, wybijali szybę w okienku.
Naziści wzmocnili szybę kratą, jednak, jak powiedział Tauber, "wypadki takie mimo jej założenia powtarzały się, okienko to później zabito blachą lub deską. Drzwi te zamykane były od strony korytarza na żelazne rygle, które po zamknięciu drzwi dociągało się dla uszczelnienia specjalnymi zakrętkami".
Inny z bardzo niewielu ocalałych więźniów Sonderkommando, Jaakov Silberberg, tak opisuje makabryczny mord: „Po otwarciu drzwi widzieliśmy stos zwłok ludzkich złączonych ze sobą. Małe dzieci na dole, dorośli na górze, otyli na dole. Każdy chciał być jak najwyżej, żeby złapać powietrze. Straszne”.
Źródło: PMA-B, PAP
Foto: Wikimedia Commons

