Dwóch Irańczyków, domniemanych sprawców eksplozji w Bangkoku, zostało oskarżonych m.in. o nielegalne posiadanie materiałów wybuchowych, spowodowanie wybuchu w miejscu publicznym i próbę zabójstwa - powiedział minister spraw zagranicznych Tajlandii. Minister Surapong Tovichakchaikul poinformował, że na tym stadium śledztwa jest zbyt wcześnie, by incydent, w którym rannych zostało czterech cywilów, nazywać aktem terrorystycznym. Jednak dodał, że sytuacja przypomina atak na izraelskich dyplomatów w Indiach. Z kolei według przedstawiciela Rady Bezpieczeństwa Narodowego Wicheana Potephosree'a nie dowiedziono, że eksplozje w Bangkoku były powiązane z poniedziałkowymi wydarzeniami w Delhi i Tbilisi.
Oskarżeni to 28-letni Said Morati, który został ciężko ranny na skutek trzech wybuchów w śródmiejskiej dzielnicy Bangkoku, a także inny mężczyzna narodowości irańskiej, zatrzymany na lotnisku w tajlandzkiej stolicy podczas próby ucieczki. Trzeciemu Irańczykowi udało się zbiec do Malezji. Wszyscy trzej mieszkali w domu na wschodzie Bangkoku, gdzie miała miejsce pierwsza, najprawdopodobniej przypadkowa, eksplozja.
Po tym wybuchu Morati rzucił bombę przed taksówkę, gdy kierowca odmówił zabrania go sprzed domu. Policja próbowała aresztować mężczyznę, ale zagroził on, że rzuci w funkcjonariuszy następną bombą. Zanim zdołał to uczynić, bomba eksplodowała, urywając mu nogę. W szpitalu rannemu amputowano także drugą nogę. Tajlandzki wywiad twierdzi, że Irańczycy są częścią grupy "zabójców", których celem byli "izraelscy dyplomaci, w tym ambasador".
Już 14 lutego Izrael oskarżył Teheran o eksplozje. Według władz Izraela incydent w Bangkoku jest powiązany z zamachem bombowym na samochód ambasadora Izraela w Delhi i próbą zamachu na samochód izraelskiego dyplomaty w Tbilisi, stolicy Gruzji. Teheran odrzucił oskarżenia. Zdaniem rzecznika MSZ Ramina Mehmanparasta za wybuchy odpowiedzialni są "agenci powiązani z syjonistycznym reżimem", a Izrael chce "pogorszenia przyjacielskich stosunków Iranu i Tajlandii". Izraelski ambasador w Bangkoku powiedział, że materiały wybuchowe skonfiskowane w domu Irańczyków były podobne do tych, które wykorzystano podczas ataków w Indiach i Gruzji.
Szef tajskiego resortu spraw zagranicznych poinformował, że irański ambasador zostanie wezwany do MSZ, by potwierdzić obywatelstwo zatrzymanych mężczyzn. - Zwrócimy się do nich, by nie wykorzystywali naszego terytorium do przeprowadzania ataków - dodał szef resortu spraw zagranicznych. - Tajlandia jest krajem neutralnym, mamy przyjacielskie stosunki ze wszystkimi krajami, więc nie wciągajcie nas w konflikt - mówił. Ambasady USA, Wielkiej Brytanii i Australii poinformowali obywateli, że powinni zachować szczególną ostrożność w Bangkoku. Nie odradziły one jednak podróży do stolicy Tajlandii.
Źródło: Wprost, Polskie Radio, PAP
Foto: Wikimedia Commons

