"Zakaz pedałowania", krzyż celtycki, falanga - m.in. te symbole zostały zarejestrowane przez sąd jako oficjalne symbole Narodowego Odrodzenia Polski. Organizacja ostrzega, że na tej podstawie będzie ścigać prawnie wszelkie osoby próbujące je znieważać. - Jest czymś bardzo zaskakującym, że sąd mógł tak orzec - uważa dr Adam Bodnar, wiceszef Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Postanowienie dopuszczające te symbole zapadło w wydziale rejestrowym Sądu Okręgowego w Warszawie 25 października. Natomiast nie jest jeszcze znane jego uzasadnienie.
NOP chwali się, że walczyło o uznanie swoich symboli przez prawie dwa lata. - Wpisanie tych symboli jest dla nas o tyle istotne, że legalizuje w pełni w przestrzeni publicznej zarówno te symbole, jak i osoby, które ich używają - mówi Dawid Gaszyński, członek prezydium rady wykonawczej NOP.
- Spotykaliśmy się do tej pory z taką przestrzenią niezagospodarowaną, tzn. te symbole nie były nielegalne, ale często osoby, które się nimi posługiwały, były narażone na nieprzyjemności wynikające z dziwnych interpretacji tych symboli - argumentuje.
Jak ocenia, symbole te mogą być uznawane za kontrowersyjne, ale istotą tego wyroku jest to, że nie zawsze symbole kontrowersyjne muszą być nielegalne. - Nasi oponenci, środowiska lewackie czy liberalne często próbowały spychać taką symbolikę na przestrzeń poza granicami prawa - dodaje Gaszyński.
Podkreśla jednocześnie, że NOP nie zamierza monopolizować tych symboli, bo środowiska narodowe powszechnie ich używają. - Dlatego też każdy, kto się identyfikuje z tymi treściami czy symbolami, będzie mógł ich używać - zapewnia.
Prezes NOP Adam Gmurczyk ostrzega, że jego organizacja będzie ścigać osoby próbujące znieważać wpisane do rejestru symbole. "Narodowe Odrodzenie Polski przygotowuje się także do postępowań przeciwko instytucjom publicznym oraz prywatnym, które znieważają lub będą znieważać nasze symbole - falangę, zakaz pedałowania, krzyż celtycki i inne" - ostrzega.
Sąd, decydując o dopuszczalności używania przez NOP tych znaków, oparł się na opinii biegłych. Ekspertyzę (nie wiadomo na razie czy jedyną w sprawie) złożyli w sierpniu mgr Robert Kamiński i dr Paweł Nowak z Lublina. Jak uznali, symbolom tym "nie można przypisać w sposób jednoznaczny treści o charakterze totalitarnym, nazistowskim, faszystowskim, rasistowskim i nienawiści narodowej". Analizując krzyż celtycki napisali, że jego pochodzenie sięga czasów Celtów i Słowian, a nawet ludów indoeuropejskich, gdzie znak okręgu z równoramiennym krzyżem symbolizował słońce, a później taka forma krzyża zyskała też akceptację Kościoła. Według nich dziś krzyż celtycki to dla większości skojarzenie z literaturą fantasy i Stonehenge, a nie neofaszyzmem.
Oceniając znak falangi biegli wskazują, że to symbol przedwojennego Obozu Narodowo-Radykalnego, który "bez najmniejszych przeszkód" Sąd Wojewódzki w Warszawie zarejestrował w 1992 r. przy rejestracji NOP. "Pozostajemy w kręgu znaków o wymowie nacjonalistycznej, lecz nie nazistowskiej czy faszystowskiej lub też znaku o niejasnej proweniencji" - piszą biegli.
Stylizowany na znak drogowy emblemat NOP "zakaz pedałowania", ukazujący czerwony przekreślony okręg z dwoma ludzikami stojącymi jeden za drugim (ten z przodu jest pochylony), dr Nowak i mgr Kamiński oceniają jako "obsceniczny", ale bez wątków faszystowskich, nazistowskich czy szerzących narodowościową nienawiść. "Z treści znaku, który wykorzystuje strukturę i schemat znaku drogowego wynika jedynie zakaz kontaktów homoseksualnych w miejscach publicznych, co jest zgodne z powszechnie przyjętą obyczajowością, a wszelkie próby doszukiwania się drugiego dna są dowodem przeczulenia" - napisali.
- No to może jestem przeczulony - skomentował w rozmowie z PAP dr Adam Bodnar, wiceszef Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W jego ocenie, ekspertyza biegłych i przytoczone w niej argumenty są "mocno wątpliwe i mało przekonujące, bez odwołań do okresu międzywojennego".
- Jest czymś bardzo zaskakującym, że sąd mógł tak orzec w sytuacji, gdy nasza konstytucja zakazuje istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową - dodał.
Z kolei wiceprezes Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego Krzysztof Śmiszek uznał ekspertyzę za "skandaliczną" i zdziwił się, że sąd wziął ją pod uwagę. Podkreślił on, że kierując się takim tokiem rozumowania można by równie dobrze zalegalizować swastykę, ponieważ była ona używana jako symbol nie tylko przez faszystów, ale także w starożytnych Indiach.
Źródło: TVN24, PAP
Foto: Wikimedia Commons

