Wracamy do sprawy incydentów o charakterze rasistowskim, do których dochodziło w sierpniu i wrześniu na terenie województwa podlaskiego. W sumie tego typu zdarzeń było siedem. Choć w ustalenie sprawców zaangażowały się chyba wszystkie służby - do tej pory postępów w śledztwach nie ma. Zaczęło się na początku sierpnia od antysemickich haseł namalowanych na synagodze w Orli. Przy białostockim ZUS-ie we wrześniu wandale zniszczyli utworzoną z bukszpanów gwiazdę Dawida upamiętniającą dawny cmentarz żydowski. Śledztwa w sprawie chuligańskich wybryków prowadzą prokuratury: w Białymstoku, Suwałkach i Łomży. Nad wszystkimi nadzór objęła Prokuratura Generalna. Zaangażowano policję, prokuratorów, a także Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ale jak udało się ustalić, wszystkie te śledztwa mogą zostać umorzone, wobec braku wykrycia sprawców tych przestępstw.
W Jedwabnem, gdzie pod koniec sierpnia nieznani sprawcy zniszczyli pomnik, a na okalającym go kamiennym ogrodzeniu wymalowali antysemickie napisy i faszystowskie symbole, miały szybko pojawić się kamery monitoringu, o co apelował nawet prezydent Bronisław Komorowski. Ale do dziś ich nie ma. Jak mówi Krzysztof Moenke, burmistrz Jedwabnego - Nie mam żadnej informacji, nic oficjalnie nie wiem. Burmistrz mówi jedynie o większej liczbie patroli sprawdzających to miejsce.
Według oświadczenia przekazanego nam przez Urząd Wojewódzki w Białymstoku kamer na razie nie można zamontować, bo w okolicach pomnika nie ma przyłącza do prądu. Trwa uzyskiwanie odpowiednich zezwoleń, a to wymaga czasu. Kamery na pewno pojawią się w Jedwabnem, ale najwcześniej dopiero wiosną.
Po aktach wandalizmu w Puńsku, na ponowne zawieszenie dwujęzycznych tablic nie zdecydował się jeszcze wójt tej miejscowości.
Do tej pory zarzuty propagowania treści faszystowskich i niszczenia mienia usłyszało jedynie pięciu nastolatków z Krynek. Chodzi o napisy, które pojawiły się na miejscowych budynkach. Zastosowano wobec nich dozór policyjny. Zdaniem śledczych nie można jednak łączyć tego zdarzenia z pozostałymi incydentami, czyli ze swastykami na synagodze w Orli, zniszczeniem tablic i obelisku w Puńsku, obraźliwymi hasłami w Jedwabnem i podpaleniem Centrum Kultury Muzułmańskiej w Białymstoku. - We wszystkich tych sprawach prowadzone jest szereg czynności operacyjnych i dochodzeniowych, które zostały wykonane. Natomiast nie są to sprawy łatwe, wymagają szeregu ustaleń. Są to sprawy, które na tym etapie są mocno zaawansowane. Jeszcze niestety nie mogę się podzielić szczegółowymi ustaleniami z toku tych postępowań – powiedział podinsp. Andrzej Baranowski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.
Przeciągającymi się śledztwami zaniepokojeni są przedstawiciele mniejszości narodowych. Jak mówi Lucy Lisowska, przedstawicielka Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie na Białystok i województwo podlaskie - Dla mnie to jest zaskoczeniem taka beztroska policji. Nie wierzę w to, że policja w tym momencie jest bezradna, kiedy chce wykrywa. W tym momencie, no nie wiem co o tym sądzić. Może po prostu policji nie zależy na tym, aby wykryć sprawców. Naprawdę nie wiem co się dzieje.
Sprawcy dewastacji i zniszczeń nie zostali złapani na gorącym uczynku. Nie ma też świadków, którzy mogliby wskazać wandali. I chyba coraz trudniej będzie ich znaleźć.
Źródło: Obiektyw TVP Białystok
Foto: Jewish.org.pl

